Kilka jesiennych informacji

Jestem po rozmowie z Krzysztofem Bilińskim z Wydawnictwa IX. Podsumowaliśmy rok, niełatwy, ale i chyba nienajgorszy, sądząc po sprzedaży „Ametysta” i zainteresowaniu książką. Dlatego miło mi poinformować, że wersja elektroniczna powieści – i tutaj wszyscy trzymamy Krzyśka za słowo – powinna pojawić się w grudniu. W sam raz na święta, jeśli ktoś planuje zrobić znajomym czytelniczy prezent. Przy okazji przypomnę, że „Alazza” i „Mgły przeszłości” również dostępne są jako e-booki na stronie wydawnictwa.

Przy okazji, przed chwilą dotarła do mnie kolejna recenzja „Ametysta”. Znajdziecie ją na Facebooku, w grupie „Fantastyczna karczma”. Jest to grupa otwarta, więc tekst powinien być widoczny dla wszystkich: https://www.facebook.com/groups/896543357648932/permalink/1152890762014189/

Na koniec, oto jak widzi fragmenty powieści AI (NightCafe):

Imprezowe wieści.

Tydzień temu skończyły się Gliwickie Dni Fantastyki, w ten weekend miał miejsce w Bydgoszczy nasz konwent Bykon, na którym miałem okazję i przyjemność poprowadzić spotkanie, a w najbliższy czwartek w Krakowie ruszają tegoroczne Targi Książki. Zapraszam serdecznie na odbywający się w ramach targów festiwal Spotkania z Fantastyką oraz na stoisko Wydawnictwa IX (C36), gdzie w piątek od 15.00 będę do waszej dyspozycji.

Pełen harmonogram dyżurów autorskich innych pisarzy poniżej:

Piątek (28.10.22):
14.00 Mariusz Wojteczek
15.00 Cezary Czyżewski
16.00 Marek Zychla
17.00 Dawid Kain i Michał Gacek

Sobota (29.10.22):
12.00 Michał Kubicz
13.00 Magdalena Salik
14.00 Grzegorz Brona
15.00 Marta Sobiecka
16.00 Romuald Pawlak
17.00 Wojciech Gunia

Niedziela (30.10.22):
10.00 Wiktoria Król
11.00 Iza Grabda
12.00 Paweł Mateja
13.00 Anna Szumacher
14.00 Szymon Majcherowicz
15.00 Piotr Gociek

Recenzja „Ametysta” na portalu BadLoopus.

Autorem jest Mariusz Wojteczek.

Po fantasy sięgam w ostatnich czasach dość rzadko – choć literatury tego gatunku sporo się w Polsce ukazuje – bo i rzadko (coraz rzadziej) potrafi mnie fabularnie fantasy jako takie zaciekawić. Czym innym jest odświeżanie / uzupełnianie klasyki, jak wznowiony cykl o Szerni nieodżałowanego Feliksa W. Kresa, a co innego zagłębianie się po raz kolejny w n-ty świat oparty na zrzynkach z Tolkiena, Jordana, Cooka, czy Hobb…”

Całość na stronie portalu BadLoopus

„Ametyst” – kolejne wieści z pokładu.

Wrzesień miał wyglądać zupełnie inaczej, ale po covidzie wciąż jeszcze nie doszedłem do siebie, co przekłada się na mniejszą aktywność, zarówno w życiu codziennym jak i tą związaną z „Ametystem”. Jak wiadomo, musiałem zrezygnować z wyjazdu na Kapitularz do Łodzi, ale co się odwlecze, to nie uciecze.

Pojawiają się pierwsze recenzje „Ametysta” i wygląda na to, że czytelnicy są zadowoleni z lektury. Co bardzo mnie cieszy. I dlatego zdecydowałem się pójść za ciosem i razem z Wydawnictwem IX wziąć udział w Gliwickich Dniach Fantastyki. Pojawię się na Śląsku 14 października i mam zamiar opowiedzieć na spotkaniach kilka słów o żeglowaniu w świecie fantastycznym i tym realnym. Poza tym, planuję dobrze się bawić przez cały weekend. Liczę na to, że dołączycie do mnie.

Rozmowa z Białym Krukiem – aktualizacja

Niestety, z powodu choroby musiałem w ostatniej chwili zrezygnować z wyjazdu na „Kapitularz”, nad czym bardzo boleję. Niemniej świat się nie kończy, a covid kiedyś mija (chwała szczepionkom!). Dlatego zapraszam wszystkich zainteresowanych na spotkanie w wirtualnej rzeczywistości. Magazyn Biały Kruk zaprosił mnie na rozmowę o pisaniu, żeglowaniu, „Alazzie”, „Ametyście” i planach na przyszłość. Pogadamy, pośmiejemy się, potrolujemy, oplotkujemy fandom i otaczającą nas, fantastyczną rzeczywistość. Rozmowę na żywo poprowadzi Jego Elokwencja Rednacz Grzegorz Czapski. 😉
Początkowo audycja miała odbyć się 7 września, ale choroba dopadła i Grzegorza. Dlatego przenosimy audycję o tydzień. Zapraszam, środa, 14 września, 19.00! Będzie fajnie!

Zabłyśnij pośród gwiazd! „Blaze-in-Space” wkracza do gry.

keyart

Dzisiaj na chwilę oderwiemy się od tematów książkowych.

Z dziką radością wreszcie mogę otwarcie poinformować was o nadchodzącej premierze pierwszej gry naszego studia, ViaboGames. Choć sam miałem minimalny udział w jej powstaniu, bo akurat zajmuję się innym projektem, to satysfakcja z tego, że koledzy odstawili kawał dobrej roboty, wcale nie jest mniejsza. Czytaj dalej

Jesienne spotkania na targach i konwentach.

W ten weekend miałem napisać kolejny tekst związany z „Ametystem”, ale wybaczcie – temperatura i ogólne samopoczucie pokonały moją chęć i zdolność pisania czegokolwiek dłuższego. Niemniej nie chcę pozostać zupełnie nie w porządku wobec Was, dlatego przekazuję informacje dotyczące mojego kalendarza autorskiego na nadchodzące miesiące. Czytaj dalej

Wieści z pokładu „Ametysta”.

załogaKsiążki są już w sprzedaży w różnych miejscach internetu, powoli trafiają też do czytelników, co mnie – jako autora – niezmiernie cieszy. Mam nadzieję na pozytywne opinie i recenzje. Tymczasem, zanim przejdę do dzisiejszego głównego dania, chciałbym zaprosić tych z was, którzy nie mieli okazji w czwartek, do odsłuchania audycji, w której miałem przyjemność wziąć udział. Jest już dostępna na stronie programu Dwie strony sztuki Polskiego Radia PiK. Oczywiście rozmowa ze mną to tylko część dwugodzinnego odcinka, rozpoczyna się około szesnastej minuty. Czytaj dalej

Sprzedaż „Ametysta” ruszyła, ale nie tylko…

296773434_470858055042931_134755763063167948_nDzisiaj przybyła do mnie paczka z Krakowa z pierwszą dziesiątką autorskich egzemplarzy powieści. Książki prezentują się zacnie, tradycyjny format pasuje doskonale do „Alazzy” i „Mgieł”. Mapa również się udała, jest wyraźna, widać na niej co trzeba, a przy tym ma odpowiedni klimat. Dlatego zapraszam wszystkich oczekujących do zakupu „Ametysta”. Od tego tygodnia książka jest dostępna nie tylko na stronie Wydawnictwa IX, ale także w innych księgarniach internetowych. Ciekaw jestem Waszych opinii, a także wszystkich recenzji.

Czytaj dalej

Dlaczego „Ametyst” i za co językowi puryści mogą chcieć mnie pobić.

„Godzinę później mgła zaczęła rzednąć. Pierwsi miejscowi pojawili się w porcie, przygotowując swoje łodzie do porannego połowu. To był dobry znak. Załoga, już na nogach, spokojnie zabrała się za klar do wyjścia. Pod czujnym okiem bosmanów marynarze zdejmowali szpringi i przygotowywali cumy do oddania, na dziobie rozmarlowano jeden z żagli. Dwóch młodych chłopaków wspięło się po wantach na maszty, sprawdzając olinowanie i bloki. Kiedy wszystko było gotowe, Arfar zajął miejsce za sterem, obok siebie mając Królika. Garen, jak zwykle przy manewrach portowych, poszedł na dziób.

Wszyscy wykonywali swoje czynności sprawnie i spokojnie, robili to już niezliczoną ilość razy. Dwóch żeglarzy wciągnęło trap i zamknęło bramkę na burcie. Kapitan machnął ramieniem, na co Garen odpowiedział takim samym gestem i wydał polecenie wachcie. Ciężki od wilgoci fok, jeden z dwóch dziobowych żagli, zaczął powoli wędrować do góry, w miarę jak trzech rosłych żeglarzy wybierało fał. Blok na grotmaszcie skrzypiał, grube płótno szurało, rozkładając się, ale wreszcie jasny trójkąt rozwinął się do końca i przybrał swój kształt.”

Zanim rozpocząłem pisanie historii o „Ametyscie” miałem już zaplanowaną fabułę i ogólny pomysł na powieść. Wspominałem o tym poprzednio. Pamiętam jednak, że długo zastanawiałem się, jak powinien nazywać się żaglowiec, który będzie łączył losy tworzonych przeze mnie bohaterów. Chciałem, żeby nazwa była krótka, zapadająca w pamięć, ale jednocześnie mówiąca i od razu kojarząca się z czymś niezwykłym. Pomyślałem sobie, kto mógłby nadać nazwę szkunerowi i dlaczego taką, a nie inną. Jak chciałbym nazwać żaglowiec, gdybym był jego projektantem i budowniczym? W ten sposób, ku mojemu zaskoczeniu narodziła się historia statku, jeszcze przed nadaniem mu nazwy. Wymyśliłem genialnego szkutnika, spod którego ręki mogło wyjść wiele udanych kadłubów, ale który zawsze chciał zbudować coś wyjątkowego, coś niespotykanego dotychczas.

Oczywiście, każdy kto choć trochę interesuje się żeglarstwem, wzruszy ramionami w tym miejscu i powie: „też mi wynalazek, szkuner z żaglami gaflowymi. Amerykanie pływają na nich przynajmniej od dwustu lat.” No właśnie… a co jeśli akcja powieści dzieje się w świecie, odpowiadającym cywilizacyjnie naszemu XV lub XVI stuleciu? I wspomniany konstruktor będzie właśnie pierwszym, który wymyśli i zbuduje smukły kadłub, a potem umieści na masztach żagle wciągane na gaflach? Czyż nie będzie to właśnie rzeczą wyjątkową?

Tak narodził się w mojej głowie dwumasztowy szkuner, zwodowany gdzieś w jednej z zatok krainy zwanej Alladią, a jego twórca miał nazwać go… no właśnie… jak? Jak coś wyjątkowego, co będzie ozdobą mórz i portów, będzie wzbudzać podziw i zachwyt. A cóż lepiej pasuje do takiego opisu jak nie klejnoty? Szlachetne kamienie, pięknie oprawiane przez jubilerów? Stąd już był tylko krok, by wybrać jeden z nich. A że fioletowy ametyst jest moim ulubionym kamieniem? Wybór był prosty.

Dość o historii „Ametysta”, bo jeszcze nieopatrznie wygadam się z czymś, co chcę zachować jako niespodziankę dla czytelników. Pora na słowo wyjaśnienia, dlaczego właściwie „Ametysta”, a nie „Ametystu”? Poprawna odmiana tego słowa jest oczywista, a jednak postanowiłem posłużyć się slangiem polskich żeglarzy, a przynajmniej części z nich. Swego czasu w stoczni gdańskiej „Stogi” (później imienia Josepha Conrada Korzeniowskiego) budowana była seria drewnianych, bardzo popularnych jachtów typu „Opal”. Opali powstało kilkadziesiąt, w czterech podstawowych wersjach. Niektóre wciąż pływają po morzach, inne – jak „Bieszczady” – skończyły tragicznie. W każdym razie trudno dziś znaleźć polskiego żeglarza morskiego, który nie słyszał o tym typie jachtu. I zwykle brać żeglarska mówi „wsiadłem na Opala”, „w porcie nie ma już tego Opala”, „widziałem tego Opala” i tak dalej. Tak, niepoprawnie, ale slangowo i w tym wypadku uzus przekonał mnie, aby to samo zastosować przy odmianie nazwy żaglowca. Nie gniewajcie się więc na mnie, językowi puryści, mam nadzieję że przedstawiłem wystarczający argument na swoją obronę.

Amerykański szkuner „Pioneer”, zwodowany w 1885 roku. Prawie jak „Ametyst”! (https://southstreetseaportmuseum.org/1885-schooner-pioneer/)