Pierwsze egzemplarze dotarły!

Dzisiaj, poranną przesyłką kurierską otrzymałem pierwsze dwadzieścia egzemplarzy powieści. Przyznam się, że gdy otworzyłem paczkę i rozłożyłem folię, w pierwszej chwili aż bałem się dotknąć leżących przede mną książek. Moje marzenie, które pielęgnowałem od dzieciństwa, właśnie się spełniło! Własna książka, co prawda nie wydana w renomowanym wydawnictwie z profesjonalną promocją, ale może taka jest droga debiutujących pisarzy w dzisiejszych czasach.

Wkrótce pierwsze egzemplarze pojadą do zamawiających. Dzisiaj też złożę kolejne zamówienie, tym razem na trzydzieści sztuk. Bo lista cały czas rośnie i kolejni chętni czekają.

Dziękuję wam wszystkim i proszę o cierpliwość – każdy otrzyma swoja „Alazzę”.

Reklamy

Burzliwe początki, czyli długa droga do narodzin „Alazzy”.

Nie będzie to tekst o początkach istnienia głównej bohaterki mojej powieści. Byłby to – mówiąc językiem współczesnego internetu – mega spoiler, który wyjaśniłby zbyt wiele z jej historii, a tym samym odarłby ją z tajemnicy i odebrał czytelnikowi część zabawy w domysły. Przyjdzie na to czas pewnie, i to na stronach kolejnej części przygód Alazzy, jeśli zdecyduję się takową pisać. Wszystko zależy oczywiście od odbioru pierwszej powieści i zainteresowania ludzi. Czytaj dalej

Pierwsze słowa…

Na początku było słowo… albo pieśń. Albo pomysł. Wydaje się, że z tych trzech, właśnie pomysł, idea, jest najważniejsza. Dlaczego blog? Skoro, po trzech latach bezskutecznego pukania do drzwi polskich wydawnictw, zdecydowałem się zaryzykować i samodzielnie opublikować „Alazzę” (a wtajemniczeni wiedzą, że to nie jedyna powieść, która zalega mi na dysku), wypadało stworzyć miejsce informacji i komunikacji z ewentualnymi czytelnikami. Ich liczba, od momentu ogłoszenia publikacji książki, powoli ale codziennie rośnie, wydaje się więc, że ma to sens. Czytaj dalej