Pierwsze słowa…

Na początku było słowo… albo pieśń. Albo pomysł. Wydaje się, że z tych trzech, właśnie pomysł, idea, jest najważniejsza. Ten blog powołałem do życia za radą kilku osób, w tym nieocenionej  Joanny Czerskiej-Thomas, której rozeznanie w branży, sugestie i poświęcony mi czas były i są dla mnie wielką pomocą i inspiracją. W tym miejscu dziękuję Ci, Asiu, poznanie ciebie rok temu było jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą rzeczą, jaka mi sie ostatnio trafiła!

Dlaczego blog? Skoro, po trzech latach bezskutecznego pukania do drzwi polskich wydawnictw, zdecydowałem się zaryzykować i samodzielnie opublikować „Alazzę” (a wtajemniczeni wiedzą, że to nie jedyna powieść, która zalega mi na dysku), wypadało stworzyć miejsce informacji i komunikacji z ewentualnymi czytelnikami. Ich liczba, od momentu ogłoszenia publikacji książki, powoli ale codziennie rośnie, wydaje się więc, że ma to sens.

Na tym, nazwijmy go „oficjalnym”, blogu czytelnik będzie mógł po pierwsze, skontaktować się ze mną bezpośrednio, po drugie znaleźć aktualne informacje odnośnie tego, co dzieje się z projektem wydawniczym „Alazza” (chociaż na razie ciśnie mi się pod palce słowo „eksperyment”) oraz, po trzecie wreszcie, przeczytać trochę moich swobodniejszych uwag o pisaniu i o szukaniu inspiracji. Pewnie podzielę się też kilkoma pomysłami i faktami ze świata powieści, które wzbogacą i uzupełnią jej obraz, a także wyjaśnią niektóre rzeczy być może niewystarczająco zaakcentowane w samej historii.

Na koniec dziękuję wszystkim znajomym, którzy przez lata znosili moje próby literackie i byli zmuszani do czytania kolejnych kawałków, które wyrywały mi się spod klawiatury. Specjalnie dziękuję Patrycji i Małgośce za cierpliwość przy korektach i redakcji, za adrenalinę podczas kłótni nad poszczególymi zdaniami i za ich bardzo wartościowe opinie, bez których nie dotarłbym do finału.

Maciej Parowski w jednym ze swoich felietonów napisał, że pisarz, mały i duży, sławny i zupełnie nieznany, tworzy zawsze dla kogoś. Zawsze gdzieś w głebi duszy pragnie, by jego słowa zostały kiedyś przeczytane. I że hipokrytami są ci twórcy, którzy twierdzą, że piszą ars gratia artis i że żaden czytelnik nie jest im do szczęścia potrzebny. Zgadzam się z Parówą całkowicie. Piszę dla Was wszystkich i chcę cieszyć się myślą, że moje historie dadzą wam trochę rozrywki, przyjemności, a może i wzruszenia.

Cezary

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s