Burzliwe początki, czyli długa droga do narodzin „Alazzy”, cz. 2.

Po ostatnim tekście znajoma stwierdziła, że był on za długi i za nudny. Przyjmuję uwagę ze skruchą i na usprawiedliwienie napiszę tylko, że chciałem pokazać to, iż nie usiadłem pewnego razu do komputera i nie napisałem „Alazzy” z marszu, tylko trwało to latami, zanim osiagnąłem taki poziom języka i zdolności tworzenia fabuły, których nie wstydzę się pokazywac innym osobom.

Poprzedni tekst zakończyłem w momencie, gdy odkrywałem fantastykę. W telegraficznym skrócie, by czytelnicy znów nie posądzili mnie o nudzenie – zaczęło się od twardego SF, którego szkolna biblioteka była pełna. Później był oczywiście mistrz Tolkien i Ursula Le Guinn z jej „Ziemiomorzem”. A potem otworzyły się wrota światów i zacząłem połykać fantastykę na kilogramy. Pierwszymi w miarę sensownymi próbami własnej twórczości w szkole średniej były teksty o białowłosym (sic!) wędrowcu Gunarze z jego półtoraręcznym mieczem i zdolnościami magicznymi nabytymi u elfów. Cliché? I to jeszcze jakie! Ale miałem wtedy siedemnaście lat i bardzo chciałem napisać swoje własne fantasy. Przyznam jednak z dumą, że postać była wymyślona samodzielnie i bardziej wzorowana na Aragornie, niż pewnym wiedźminie, którego przygody przeczytałem nieco później. To był zresztą koniec Gunara, bo uznałem, że Sapkowski „skradł” mi koncepcję bohatera. Do dzisiaj mu tego nie jestem w stanie wybaczyć. 🙂

Kiedy poszedłem na studia, zacząłem udzielać sie w bydgoskim klubie fantastyki „Maskon” i jeździć na konwenty. Odkryłem też gry fabularne, które stały się dla mnie prawdziwym objawieniem i co przyznaję ze wstydem, przyczyniły się do spadku mojego czytelnictwa. Tak, jestem przykładem teorii mówiącej, że RPG nie zachęca do czytelnictwa, tylko je zabija.

Równolegle starałem się cały czas pisać, zaczęło mi to nawet wychodzić do tego stopnia, że – nieistniejący już dziś – magazyn „Science Fiction” opublikował dwa moje teksty, „Pieśń Pożegnalną” i „Piwnicę”. Tak, to był kamień milowy. Dla mnie oczywiście.

Późniejsze problemy życiowe sprawiły, że zarzuciłem zarówno aktywność w fandomie jak i pisanie. Dopiero po trzydziestce wróciłem do klawiatury, decydując się tym razem na napisanie czegoś dłuższego. I nie, nie była to jeszcze „Alazza”, a powieść dla młodzieży „Kamienie Żywiołów”. O mały włos, a udałoby mi się ją opublikować w pewnym niewielkim  wydawnictwie, ale niestety na dwa tygodnie przed uruchomieniem maszyn drukarkich, wydawca zmienił zdanie. A może zrobił to wcześniej, tylko zwodził mnie do ostatniej chwili – nie wiem. I szczerze mówiąc, nie chcę już wiedzieć. „Kamienie…” czekają cierpliwie na dysku, aż nabiorę przekonania, że warto je wydać.

„Kamienie Żywiołów” miały jednak w sobie coś, co sprawiło, że kolejnym pomysłem była właśnie „Alazza”. Tym razem zdecydowałem się na formę dla dorosłych, dzięki temu mogłem pozwolić sobie na całkowitą swobodę w kreowaniu fabuły, postaci i wydarzeń, łącznie ze scenami seksu i mocnym, niekiedy wulgarnym językiem. Co ciekawe, drugoplanowi bohaterowie „Kamieni…” stali się głównymi w „Alazzie”. Obie powieści dzieją się w tym samym uniwersum.

Nad „Alazzą” pracowałem półtora roku. Chciałem, aby była naprawdę powieścią, która przebije się na rynek. Dzięki cierpliwości i pracy bliskich mi osób, tekst otrzymał przyzwoita korektę i redakcję. Niestety, to nie wystarczyło, by zainteresować jakiekolwiek z polskich wydawnictw. Chwała tym, które przynajmniej odpisały mi, że „dziękują, ale nie”. Gorzej, że były i takie, jak „Fabryka Słów”, które nawet nie zadały sobie trudu, by poinformować mnie, że mój tekst nie zdobył ich uznania.

Przyszedł wreszcie rok 2016, kiedy to zdecydowałem, że warto spróbować samemu. Odkryłem selfpublishing. I tak „Alazza” narodziła się w materialnej formie. Ale o tym napiszę kiedy indziej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s