Byłem na konwencie…

Rany, jak dawno nie czułem tej atmosfery pozytywnych świrów! Przecież kiedyś gotów byłem zawalić sesję na studiach, bo jechałem na konwent. A dzisiaj? Po raz pierwszy od pięciu lat nałożyłem identyfikator i zanurzyłem się w tłum miłośników fantastyki. I chociaż spędziłem na konwencie raptem pół dnia, poczułem ten klimat z dawnych lat. Choć musze przyznać, że i konwentowość się nieco zmieniła, ale to nie zarzut, to znak czasów.

Na Bykonie pojawiłem się głównie by zaprezentować swoją książkę. Słusznie wykoncypowałem, by zjawić się kilka godzin wcześniej, żeby „zażyć” fandomu. Dzięki temu miałem okazję być na trzech ciekawych spotkaniach, pierwsze poświęcone było kulturze japońskiej i wcale nie chodzi o pop-kulturę. Prowadząca punkt Adrianna Wosińska opowiadała o nieporozumieniach i błędach w odbiorze kultury japońskiej przez Polaków. Bardzo ciekawie, dobrze, widać że dziewczyna wiedziała o czym mówi. Druga prelekcja – Warhammer, czyli to co miłośnicy Chaosu lubią najbardziej. Prelegent Michał Cieczko mówił ze swadą i pasją, widać było, że czuje klimat Młotka. Fajnie było włączyć się do dyskusji, zadać parę pytań i poczuć, że jest się wśród ludzi, którzy wiedza o co chodzi na dźwięk słów Eldar, Mousillon czy Nagash. Trzecie spotkanie, niewypowiedzianie bluźniercze i wymykające się pojmowaniu ludzkiego umysłu, czyli temat HPL i macek ogarniajacych rzeczywistośc snów. Radek Gruszka prosto i zrozumiale wprowadzał nieświadomych niczego i nieszczęsnych uczestników w zawiłe ścieżki obłędu i szaleństwa kryjącego się na przekletych kartach twórczości Lovecrafta. I żeby zupełnie dokonać dzieła zniszczenia jaźni skazanych na unicestwienie ludzi, pokazywał wizerunki najbardziej bluźnierczych istot we wszechświecie. IA CTHULHU FHTAGN!

A jak mi poszło? Hm… Sala była pełna, co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Postarałem się krótko zaprezentować swoją książkę, opowiedzieć trochę o selfpublishingu i inspiracjach, jakimi się kierowałem podczas pisania i zachęcić zebranych do zakupu „Alazzy”. Chyba mi sie udało, bo kilka osób ustawiło się w kolejkę, by nabyć egzemplarze z autografem. Mam nadzieję, że opowiedziana przeze mnie historia przypadnie im do gustu.

Całości dopełniły fajne rozmowy w palarni na świeżym powietrzu, ludzie całkiem sobie nieznani, po kilku zdaniach chwytali wspólną falę i rozmowa szła. Takie rzeczy tylko wśród ludzi dzielących wspólną pasję. W tym wypadku fantastykę. I to, co mi się równiez spodobało, to otwarta formuła konwentu, gdzie zarówno w programie jak i na korytarzach Zespołu Szkół Medycznych w Bydgoszczy byli fantaści, mangowcy, larpowicze, cosplayerzy, a nawet miłośnicy kucyków. Bykon naprawdę rośnie w potęgę, jego druga edycja pokazuje potencjał bydgoskiej imprezy. Jestem dumny z mojego miasta, z mojego macierzystego klubu Maskon i z ludzi, którzy dzisiaj tworzą bydgoski fandom. Jeden wspólny fandom.

Mówiłem – zlot bandy świrów! 😛

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s