Gorący fragment, na zaostrzenie apetytów przed drugim tomem powieści.

Alazza zdjęła rękę z piersi nagiego mężczyzny, który leżał tuż obok niej na szerokim, dwuosobowym łóżku w bogato urządzonej sypialni. Na stoliku przy oknie stała opróżniona do połowy butelka szampana i dwa kieliszki. Na podłodze, rzucone w nieładzie leżały części garderoby, garniturowe spodnie, koszula ze złotymi spinkami przy mankietach i krawat od Armaniego, przykryty zwiniętymi bokserkami. Damska bielizna i ciśnięty na fotel żakiet w kolorze ciemnego morza były w nie lepszym stanie. Demonica spojrzała przez wielkie, sięgające od podłogi aż po sufit okno na jezioro i pokryte lasem wzgórza na horyzoncie.

Jens Fuchs był miłym człowiekiem, starzejącym się panem po sześćdziesiątce, wciąż jednak pełnym wigoru i chęci życia. Demonica spotkała go poprzedniego dnia, w jednym z gasthausów tuż przy granicy Węgier i Austrii. Herr Fuchs siedział samotnie przy stoliku, spożywając późny obiad przy lampce wina. Wystarczyło kilka chwil, by dostrzegł Alazzę po drugiej stronie sali, złapał jej niby przelotne spojrzenie i delikatny, sugerujący uśmiech. Wkrótce szczupły, wymuskany kelner pod bordową muchą postawił przed demonicą kieliszek rieslinga i cichym, uprzejmym głosem spytał, czy nie miałaby ochoty przyjąć zaproszenia od sympatycznego, samotnego pana, siedzącego po drugiej stronie sali. Alazza jeszcze przez moment trzymała Herr Fuchsa w niepewności, powoli sącząc delikatne wino, po czym wyszła do łazienki, bacznie obserwując zachowanie mężczyzny. Wróciła po kilku chwilach i z uśmiechem przysiadła się do jego stolika. Przedstawiła się jako Marie Kaerstner, doktor archeologii z Wiednia.

Jens Alfred Fuchs był współwłaścicielem jednej z austriackich firm zajmujących się dystrybucją opon samochodowych. Demonica z pełnym zainteresowaniem i fascynacją słuchała jego opowieści o najnowszych typach ogumienia, które wprowadzali do obrotu na terenie kraju. Wystarczyło, że zapytała o różnicę pomiędzy oponami letnimi i zimowymi, by Herr Fuchs pokraśniał ze szczęścia i ze zdwojoną energią zaczął wyjaśniać zapatrzonej w niego brunetce tajniki motoryzacyjnych detali.

Oczywiście przyjęła propozycję poczęstunku i jak na dbającą o figurę kobietę, zamówiła lekką przekąskę z dużą ilością warzyw. Herr Fuchs nie chciał nawet słyszeć o tym, by sama płaciła rachunek i dumnym gestem wręczył kelnerowi złotą kartę kredytową, zaznaczając by nie zapomniał o doliczeniu napiwku. Cóż, Alazza naprawdę poczuła się doceniona.

Nic dziwnego, że zgodziła się na odwiezienie aż do domu w Wiedniu. Nie miała również nic przeciwko temu, gdy w pewnym momencie Herr Fuchs, opowiadając o swojej willi, pięknie położonej nad Jeziorem Nezyderskim, z widokiem na Góry Litawskie, zaproponował, by zamiast odwiezienia do Wiednia, spędzili resztę wieczoru we dwoje, właśnie w jego domu.

Posiadłość prezesa firmy oponiarskiej rzeczywiście wzniesiona była w malowniczym miejscu, pośród podobnych rezydencji, zbudowanych w odpowiedniej, zapewniającej komfort i intymność odległości. Jego granatowy mercedes S600 gładko zatrzymał się na podjeździe, oświetlonym chłodnym światłem ledowych lamp i pan domu szarmancko zaprosił Fräu Kaerstner na krótki spacer dookoła willi. Zapadał już zmierzch, ale równo przycięta trawa w ogrodzie i białe ściany budynku były jasno oświetlone dziesiątkami dyskretnie umiejscowionych światełek. Demonica poznała wzruszającą historię małżeństwa, które rozpadło się z powodu niewierności żony. Wysłuchała opowieści o bolesnym rozwodzie i procesie, który zmusił Herr Fuchsa do pozostawienia byłej małżonce sporej sumy na koncie i zimowego domku pod Innsbruckiem. Dała wyraz swojemu zrozumieniu i współczuciu, po czym zapytała, czy mogą już wejść do środka.

Towarzyszący jej mężczyzna aż kipiał od ukrywanego pożądania. Jego aura spływała na demonicę od samego początku, wzmagając się z każdą chwilą. Wieczór przy muzyce i butelce najlepszego francuskiego szampana skończył się oczywiście w sypialni, gdzie demonica obejmując siwiejącego, dyszącego z podniecenia Herr Fuchsa, wyszeptała mu prosto w twarz, że podniecają ją dojrzali, doświadczeni panowie, najlepiej po rozwodzie. To wystarczyło, by szacowny Austriak zerwał z siebie krawat i koszulę i zaczął gorączkowo rozpinać spodnie. Demonica pomogła mu we wszystkim i razem runęli na szerokie łoże, gdzie Alazza pozwoliła się rozebrać do naga.

Nieświadomy niczego, delikatnie zastymulowany magicznie Herr Fuchs był w stanie dwukrotnie spełnić swoje pragnienia. Demonica za każdym razem spijała z niego energię, rosnąc w siłę. Z początku planowała tylko skorzystać z zaproszenia i dyskretnie wymknąć się o świcie, ale zmieniła zdanie. Gdy wyczerpany pan domu zasnął wreszcie, pochrapując cicho, położyła mu dłoń na piersi. Z każdym oddechem chrapanie stawało się delikatniejsze, a serce biło wolniej i wolniej, aż wreszcie zatrzymało się.

Alazza wstała z łóżka i jedną myślą przywołała rozrzucone ubrania, które zmieniając się w ciemną mgłę, wróciły do jej ciała. Ostatnią rzeczą, jaką zrobiła przed opuszczeniem willi było przepalenie wszystkich mikrokamer, ukrytych w sypialni, dzięki którym Herr Fuchs nagrywał swoje igraszki z kobietami. Nie zapomniała również o komputerze i dysku, schowanych w szafie. Teraz, nasycona i gotowa, mogła ruszyć w dalszą drogę. Do Wiednia zostało jej kilkadziesiąt kilometrów.

Fragment „Mgieł Przeszłości”, drugiego tomu historii Alazzy. 

3f085b5157420bc18098f1d84f74cd42

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s