Epicka epickość, słów kilka o Davidzie Gemmelu, czyli dlaczego chciałbym napisać fantasy.

Odwaga to sprawa duszy a nie dar, który można przekazać synom.

„Król poza bramą”, 1996

Powyższy cytat pochodzi z jednej z książek Sagi Drenajów, jedenastotomowego zbioru historii przedstawiających dzieje Imperium Drenajskiego. Przeczytałem wszystkie osiem tomów, wydanych w Polsce. Pamiętam jak w młodości z zapartym tchem polowałem po księgarniach na kolejne książki i rzucałem się do czytania o świecie tak barwnie i niesamowicie opisywanym, że do dziś gdzieś w zakamarkach pamięci tkwią mi miejsca i obrazy z kart powieści Davida Gemmela.

Oczywiście, ten – zmarły w 2006 roku – angielski pisarz stworzył o wiele więcej, pewnie ktoś kojarzy jego cykle Grecki i Trojański, czy Opowieści Sipstrassi. Przyznam się uczciwie, że ukochałem jedynie Drenajów, choć pojedyncze książki z innych serii też trafiły w moje ręce.

Postanowiłem napisać o Gemmelu z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że naprawdę uważam go za twórcę godnego wspomnienia (o wiele bardziej, niż w moim mniemaniu przereklamowani Martin czy Sapkowski) i przybliżenia tym, którzy być może go nie czytali, po drugie – tak jak wspomniałem w tytule – coś cicho siedzi w kącie mojej duszy i co jakiś czas szeptem przypomina o sobie…

Co jest takiego ujmującego w pisarstwie Anglika z Hastings? Jeśli zadacie sobie trud poszukania informacji o życiu tego autora, wiele spraw stanie się bardziej zrozumiałymi. Gemmel potrafił stworzyć świat prosty, ale nie prostacki, bogaty i skomplikowany, ale jednocześnie klarowny. I umieścił w nim swoich bohaterów. Właśnie. Bohaterowie to to, co kocham u Gemmela najbardziej. Druss od Topora czy Waylander to moi „na zawsze” herosi. Są bohaterscy ale ludzcy. Są zwykłymi ludźmi, ze swoimi demonami, strachami i słabościami, ale uwaga: nauczyli się to wszystko przezwyciężać i to czyni ich bohaterami. Proste, prawda? Wręcz można powiedzieć – truizm. Ale czyż właśnie nie za to lubimy opowieści, bo mówią o naszych sprawach i pokazują nam je takimi jakimi są? A czasem w ten sposób nawet pośrednio mówią o nas samych? David Gemmel, być może poprzez doświadczenia swojego, niełatwego życia w młodości, potrafił to właściwie uchwycić i przekazać czytelnikowi. Co ciekawe, nawet postacie drugoplanowe lub negatywne, stworzone są wiarygodnie. Możemy nienawidzieć nadętego generała, ale szanujemy go, bo przy wszystkich swoich wadach pozostaje oddany służbie i cesarstwu. A przy tym jest naprawdę zdolnym dowódcą. Możemy bać się wodza Wielkiej Hordy, najeżdżającej ziemie Drenajów, ale nie odmówimy mu szacunku i honoru, gdy w przeddzień decydującej bitwy gości Drussa u siebie w obozie, przy swoim ognisku, częstuje herosa własnym kumysem i rozmawia z nim jak wojownik z wojownikiem. Przy czym Gemmel nie jest jak Howard, jego postacie nie są jak Conan, który po prostu idzie i bierze co mu wpadnie w ręce.

Z drugiej strony, fabuły tych książek bywają w pewien sposób powtarzalne. Sam kiedyś ukułem prześmiewczą recenzję twórczości Gemmela: w co drugiej jego książce przychodzi Wielka Armia, obrońcy zatrzymują ją w Strategicznym Miejscu, pojawia się Bohater, który zbiera garstkę obrońców i staje do w oczywisty sposób przegranej walki. I wygrywa!

Oczywiście, nie każda książka jest o bitwach, choć krwi i latających ludzkich podrobów w nich nie brakuje. Ale powtarza się, chyba ulubiony schemat Gemmela: bohater staje sam przeciw wszystkim i na przekór wszystkiemu – wygrywa.

Logicznie nieprawdopodobne? Z pewnością, ale za to jakie epickie i jak dobrze się czyta! I kończąc książkę naprawdę wierzymy, że Bohater był w stanie zatrzymać Wielką Armię swoim Toporem. Bez magii i magicznych przedmiotów, jedynie dzięki charakterowi i hartowi ducha. Bo świat Drenajów to świat bez magii (jeśli nie liczyć Źródła, ale jego interwencje są naprawdę wyjątkami) i różnych długouchych ras. Co zapisać można jedynie na plus całości.

Właśnie w taki sposób, jeśli kiedykolwiek się zdecyduję, chciałbym poprowadzić własną opowieść fantasy. Stworzyć świat, który porwie czytelnika, bohaterów, którzy będą żyć własnym życiem i historię, która zapadnie w pamięci na długo. Bez wymyślania na siłę, byle było oryginalnie, ale i bez prostackiego kalkowania schematów i pomysłów innych. Nie chcę w żaden sposób kopiować Gemmela, Tolkiena czy Glenna Cooka. Ale myślę, że przy pewnym wysiłku i wkładzie pracy, jestem w stanie stworzyć coś, co będąc inspirowane dobrymi pomysłami dobrych pisarzy, pozostanie jakością samą dla siebie.

2e48ae2c4ecba76094afd3b4f5dd.jpg

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s